Czyli baletowo. Było w końcu Jezioro Łabędzie, pikantna zupa z krewetek, duuużo zimnego Mojito i kreacji, a pod choinką Play Station. Niektórzy nawet poudawali, że umieją tańczyć.
Oto i dowód zbiorowej amnezji dnia następnego :]

Nawet Piesiewicz by się nie powstydził takiego przebrania! Dla Prezesa okulary, żeby nadal tak optymistycznie patrzył na świat.


Bywało też romantycznie.

Ale to zupa była faworytem wieczoru.

Jako, że była piekielnie ostra, postanowiłyśmy z Karoliną wprowadzić w klimat nieco anielskości.

Co oczywiście nie przeszkadzało w tym, żeby trochę narozrabiać. Figur baletowych nie opublikuję, bo się jury z You Can Dance mogłoby mocno przerazić.


